piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 5 "Nie ma jak w domu"

Gdy płynęliśmy statkiem Natsu kilka razy musiał wychylić się za burtę, a Julie siedziała na dziobie i robiła coś z telefonem. Usiadłam obok niej i szturchnęłam lekko w ramie.
-Co robisz?- zapytałam.
-Ah, Lucy. Nic takiego tylko słucham muzyki- wytłumaczyła dziewczyna wyciągając coś z ucha.-Słuchawki pozwalają na słuchanie muzyki tylko osobie, która je nosi. Nie macie takich?
-Nie...-westchnęłam.
-No to zobacz- powiedziała dziewczyna wkładając mi słuchawkę do ucha, a po chwili usłyszałam muzykę.
-Fajne, a pokażesz mi jakieś zdjęcia?
-Jasne, czemu nie?
Dziewczyna pokazała mi zdjęcia swojej przyjaciółki, kota, zwierząt, rożnych krajobrazów aż w końcu doszłyśmy do srebrnowłosego chłopaka przypominającego Natsu.
-Haru? -zapytałam.
-Nie, to Liam mój... przyjaciel.
-Aaa, coś tu się święci- zaśmiałam się, ale szatynka posmutniała.
-Umarł kilka lat temu.
-Przepraszam, nie wiedziałam- pogłaskałam niebieskooką po ramieniu i zostawiłam samą.

Natsu

-D-Długo jeszcze?- jęknąłem leżąc na ziemi.
-Nie moja wina, że masz chorobę lokomocyjną- zaśmiał się Gray. - Nie martw się Natsu, jeszcze tylko godzina, góra dwie.
-Cooo?
-Wiesz zawsze możesz popłynąć zam.
-Nie d-dzięki- leżałem tak na pokładzie gdy w pewnej chwili poczułem nieznośny ból w ramieniu.
-To powinno pomóc- powiedziała Jo i wyciągnęła strzykawkę z mojego ramienia.
-Ała, ała, ała, ała, ała- jęczałem kulając się z bólu.
-Przestań się zachowywać jak dziecko Natsu- skarciła mnie Erza więc usiadłem spokojnie. Po chwili dotarło do mnie, że nie doskwiera mi już choroba lokomocyjna.
-Wow, jak to zrobiłaś?- zapytałem Julie, a to wzruszyła ramionami.
-To zwykłe lekarstwo.
-SUPER!!!- krzyknąłem i zacząłem szaleć. Biegałem po pokładzie, maszcie, żaglach dopuki nie złapała mnie Erza.
-Ogarnij się!- krzyknęła rzucając mną o maszt (dobrze, że się nie złamał :D). -I masz tam siedzieć dopóki ne dopłyniemy do Magnolii.
-Hai- powiedziałem i posłusznie usiadłem przy maszcie.~Głupia Erza...~pomyślałem.
Dalszą część drogi przesiedziałem. I na co leki gdy się siedzi? Nie dość, że samo siedzenie jest nudne Erza nie kazała mi się nawet odzywać. Co z nią jest nie tak?! Co złego jest w pogawędce?!Dobra mniejsza z tym... Gdy dopłynęliśmy do Hargeonu ruszyliśmy do Magnolii i do Fairy Tail. Muszę przyznać, że nasza gildia robi niezłe wrażenie, a przynajmniej zrobiła je na Jo.



















Dziewczyna rozglądała się po budynku, najwyraźniej przypadł jej do gustu.
-Chodźmy do dziadka cię przedstawić- powiedziałem łapiąc szatynkę za nadgarstek, po czym podbiegłem z nią do baru, ale dziadka tam nie było.
-Hej Mira, gdzie jest mistrz?- zapytałem białowłosą.
-Witaj Natsu, mistrz jest na piętrze- wyjaśniła.
-Dzięki Mira.

Julie

Salamander zaciągnął mnie na piętro gdzie siedział mały staruszek.
-Cześć dziadku!- powitał staruszka Natsu.
-Yo ludzie, a to kto?- zapytał staruszek mierząc mnie wzrokiem.
-Nasz nowy mag.
-Nowy mag powiadasz. Jak cię zwą pannico?
-Julie Yourizirou- odpowiedziałam.
-Jestem Macarov Dreyar mistrz Fairy Tail, witaj w naszej rodzinie- rzucił wesoło staruszek.
-Rodzinie?
-Jasne, wszyscy jesteśmy jak jasne wielka rodzina, spodoba ci się u nas Jo- powiedział wesoło Natsu.
-Miałeś tak na mnie nie mówić!-wyzwałam chłopaka.
-Chodź, chodź zrobimy ci stempelek- zaśmiał się różowowłosy ciągnąc mnie za rękę, tym razem do baru.
-Mira, zrób jej znamię gildii- powiedział Natsu i gdzieś pobiegł.
-Najpierw wszędzie mnie za sobą ciągnie, a teraz zostawia. Co z typ...- westchnęłam.
-Taki już urok naszego Natsu, zawsze w ruchu- wytłumaczyła białowłosa.- Jestem Mirajane, a ty?
-Julie.
-Więc znamię.... jaki kolor?
-Hmm.. może czarny.
-A gdzie?- zapytała Mira, a ja podstawiłam jej prawe ramię i podciągnęłam rękaw.
-Tutaj.
-O, proszę. Witaj w naszej gildii Julie.
-Dzięki Mira- podziękowałam i zaczęłam szukać Natsu lub Lucy. Dwójka siedziała kilka stołów ode mnie. Od razu gdy ich zobaczyłam ruszyłam w tamtą stronę.
-Yo Jo!-powiedział żartobliwie Natsu.
-My się już witaliśmy i miałeś tak nie mówić- westchnęłam siadając obok blondynki. Dziewczyna zaproponowała mi tymczasowe dołączenie do ich grupy, na co oczywiście się zgodziłam. Potem omawialiśmy misję, którą wybrał Natsu.
Po pewnym czasie rozmów Lucy zapytała.
-A gdzie ty będziesz mieszkać?
-Oj...Nie pomyślałam o tym- westchnęłam i zaczęłam rozmyślać.- A mogę u ciebie.
-Jasne, ale tylko przez jakiś czas.
-Dziękuje Lucy.

Lucy

Po pogawędkach w gildii poszłam z Julie do domu, pokazałam pokój (na szczęście miałam jeszcze jeden), i zrobiłam herbatę.
-Poczytała bym coś...- westchnęłam.
-Mam niezły pomysł- powiedziała niebieskooka i pobiegła do swojego pokoju, a po chwili przybiegła z laptopem.
-Wzięłaś laptopa?
-No jasne, i mam jakieś filmy.... O ten będzie dobry. Masz popcorn?-zapytała nastolatka pisząc coś na klawiaturze.
-Chyba...- Poszłam do kuchni i zaczęłam grzebać po szafkach. W końcu znalazłam i wróciłam do szatynki. Ta nadal grzebała coś przy urządzeniu.-Co robisz?- zapytałam. Dziewczyna tylko machnęła ręką i włączyła film. Rozsiadłyśmy się na kanapie i zaczęłyśmy oglądać zajadając przy tym popcorn.
Oglądanie filmów tak nas wciągnęło, że nawet nie zauważyłyśmy jak na dworze zrobiło się ciemno. Oglądałyśmy film za filmem, nawet brak popcornu nam nie przeszkadzał. W pewnej chwili poczułam lekki nocny powiew wiatru, a po plecach przebiegł mi dreszcz.
-Yo dziewczyny, co porabiacie?- zapytał Salamander zamykając okno. Zrezygnowałam z wyzwania go za naganne zachowanie i westchnęłam bezsilnie. ~Czy on musi tak zawsze?~ zadawałam sobie pytanie.
-Oglądamy filmy. Chcesz się przyłączyć?- z chmur wyrwał mnie głos Julie.
-Brzmi ciekawie- zaśmiał się różowowłosy i osiadł pomiędzy mną, a szatynką. Tym razem dziewczyna puściła film o zupełnie innej tematyce. Poprzednie były fantasy i romanse, to co puściła teraz nazwała komedia romantyczną. Z początku to do mnie nie przemawiało, a pozostała dwójka kulała się ze śmiechu. Po pewnym czasie śmiałam się razem z nimi. Filmy były przezabawne, Yourizirou idealnie dobierała filmy tak aby każdemu się podobały. Oglądaliśmy filmy do późnej nocy i nawet się nie spostrzegłam, kiedy zasnęłam.
(RANKIEM)
Ciepło, miło, byłam w coś mocno wtulona. Nie! Byłam w kogoś wtulona. Otworzyłam oczy i prawie spadłam z kanapy. Tak jak oglądaliśmy filmy tak i zasnęliśmy.~PRZYTULAŁAM SIĘ DO NATSU PRZEZ CAŁĄ NOC?!~ pomyślałam i wrzasnęłam przerażona prawdopodobieństwem. Julie zerwała się, chwilę jej zajęło skojarzenie faktów, a gdy w końcu prawda do niej dotarła zaczęła się kulać ze śmiechu na podłodze. Pomimo tego gwaru wywołanego przeze mnie i szatynkę, Natsu cały czas smacznie spał.
Nastolatka uspokoiła się i usiadła przy laptopie.
-Uuu...-westchnęła klikając coś na klawiaturze.
-Co się stało?- zapytałam odrywając myśli od Salamandra. Dziewczyna wyłączyła laptopa i odwróciła się w moją stronę.
-Natsu wczoraj oglądał filmy. No to, że z nami to każdy wie, ale gdy zasnęłyśmy on nadal oglądał tylko sam- wytłumaczyła spoglądając na śpiącego.
-To dlatego nadal śpi...- westchnęłam i poszłam się przebrać.

Julie

 ~Mam nadzieje, że ten chłopak nie będzie spał zbyt długo. Chciałam żeby mnie nauczył posługiwać się magią~ pomyślałam przeczesując włosy. Gdy płynęliśmy do Magnolii Erza nauczyła mnie kożystać z podmiany więc przebieranie szło szybko, ale chciałam nauczyć się magii Smoczego Zabójcy. W Fairy Tail było ich aż czterech. Laxus, Wendy, Gajeel i Natsu. To dużo,ale i tak chciałam należeć do tej grupy (taki kaprys XD).
Gdy już byłam gotowa wyszłam ze swojego pokoju i poszłam pomóc Lucy z przygotowaniem śniadania. Zrobiłyśmy kanapki i herbatę, akurat kiedy skończyłyśmy obudził się Natsu, ten to ma wyczucie czasu.
-Ohayo..-powiedział Salamander ziewając.
-Ohayo, ohayo Natsu- powitałam chłopaka i położyłam posiłek na stół.

Siemanko ludziska. W końcu skończyłam rozdział.
Mama nadzieje, że się spodobał
no chyba, że się nie spodobał to...
Eh, co mi tam nie będę się nad sobą użalać.
 Jeśli ktoś ma jakieś zarzuty,
albo pomysłu co do dalszej histori.
Proszę pisać w komentarzach.

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 4 "W dziurze"

-Pff.. Chyba trochę przesadziłem- westchnął Gray spoglądając do jamy. Sophie nie wytrzymała. Podeszła do chłopaka i spoliczkowała go.
-Co ty sobie do cholery wyobrażasz?!-wrzasnęła pełna furii.- Ty idioto, ja jestem za nią odpowiedzialna, a poza tym to moja przyjaciółka! Odbiło ci t idio...- w tym momencie Erza zakryła jej usta dłonią mówiąc przy tym.
-Rozumiem..- i odwróciła się do Graya.- Gray masz natychmiast coś wymyślić chyba, że chcesz tam za nimi skoczyć.
-Nie, nie, nie już robię schody-powiedział i wziął się do roboty, a już po chwili na ścianach jamy pojawiały się schody.

Julia

Gdy się ocknęłam wszystko mnie bolało i dopiero po chwili przypomniałam sobie co się właściwie stało. Zaczęłam się rozglądać za Natsu i Lucy.
-Natsu! Lucy! Gdzie jesteście!?- krzyknęłam, a po chwili usłyszałam pisk Lucy więc pobiegłam w tamtą stronę. Gdy tam dobiegłam zobaczyłam blondwłosą siedzącą na twarzy Natsu. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem. Magini pośpiesznie zeszła z chłopaka, otrzepała się i odsunęła się od Dragneela. Chłopak (cały czerwony) spojrzał na Lucy i na mnie po czym wstał.
-Gdzie jesteśmy?- zapytał rozglądając się dookoła.
-Już zapomniałeś?Przecież wciągnąłeś mnie i Lucy ze sobą gdy spadałeś- wytłumaczyłam, a Hatophilia potakneła.
-Wiem, wiem, ale to miejsce pachnie inaczej...
-Co masz na myśli?
-Wróciliśmy do domu- stwierdził różowowłosy, a gdy tylko wypowiedział te słowa zaczęłam się zastanawiać czy to przypadkiem nie jest sen.
"Nie może być!Jak ja się tu znalazłam?!Co będzie z Sophie i Liamem..." Tak rozmyślając opadłam na kolana, a po moim policzku spłynęła łza.
-Jo? Co się stało?- usłyszałam głos Natsu. Ogarnęłam się i powiedziałam zimno.
-Przestań mnie tak nazywać. Nic się nie stało.
Po chwili do moich uszu dobiegł krzyk. Wszyscy troje spojrzeliśmy w górę i ujrzeliśmy spadającego Graya, który z potężnym impetem uderzył w ziemie.
-Wybacz byłeś za ciężki...-przeprosił Happy trzymający Erze. Podbiegłam do kruczowłosego i pomogłam mu wstać.
-Nic ci nie jest?- zapytała Lucy, gdy Gray stanął na nogach.
-Chyba nie, przeżyje- uspokoił dziewczynę Fullbuster.
 Aby wyjść Gray zrobił schody i zaczęliśmy się po nich wspinać, gdy byliśmy mniej więcej w połowie poślizgnęłam się. Zdążyłam złapać się schodów, no ale były z lodu i moja dłoń po chwili się ześlizgnęła. Poczułam, że spadam Happiemu wyczerpała się moc.
-Julie ty...-usłyszałam głos Lucy. Dotarło do mnie, że przestałam spadać, ale wiszę w powietrzu.
-Łooooo, Jo ma skrzydła, ale wielgachne- westchnął Natsu.
-Nie nazywaj mnie tak ty zezolcu!- krzyknęłam uderzając Salamandra. To uderzenie było wiele silniejsze od tego, które chciałam mu zadać. Spojrzałam zaskoczona na swoją dłoń, ona... płonęła. Tak samo jak dłonie Natsu gdy walczył.
-No to mamy nowego maga w gildii- stwierdziła zadowolonym tonem Erza. Postanowiłam, że resztę drogi przelecimy. Happy wziął Natsu i Graya, a ja Lucy i Erze. W ten sposób szybko dostaliśmy się na powierzchnie. Happy nauczył mnie jak chować i rozkładać skrzydła po czym ruszyliśmy do najbliższego portu. Okazało się, że byliśmy niedaleko miasta w którym magowie wykonywali misje więc co nieco terenu znali. Szczerze mówiąc Natsu nas prowadził bo wyczuł zapach jedzenia...pff co jest z tym gościem? Kiedy tylko dotarliśmy do miasta Salamander poszedł do karczmy, a my za nim.
Gdy ten zajadał Lucy zaczęła zasypywać mnie pytaniami.
-Czemu jesteś starsza o pięć lat? Przecież minął rok.
-Myślę, że gdy cała magia została wyssana Edoras coś się strefa czasowa rozjebała i tam czas płynie szybciej- wyjaśniłam.
-Ah... faktycznie możliwe-podsumowała Lucy. Rozmawialiśmy jeszcze chwile o tym co się działo gdy ostatnio mnie odwiedzili w Edoras, a w końcu Natsu palnął coś o tym jak dawno temu udawał demona, kiedy był w Edoras oczywiście.
-Apropo- zaczęłam.- W Edoras kroczy plotka, że różowowłosy demon ze swoimi dwoma sługusami ukradli stamtąd całą magie.
-Wow, Natsu jesteś popularny- zażartował Gray i wszyscy zaczęli się śmiać. W końcu Erza wstała i wręcz rozkazała, że czas się zbierać. Wszyscy posłusznie wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę portu. Swoją drogom zauważyłam, że Gray ciągle mierzy mnie wzrokiem przez co dziwacznie się czułam.

Gray

Nie docierało jak Julia znalazła się z nami w Eartlandzie, a do tego była taka... taka inna. Kiedyś była dzieckiem, a teraz w moim wieku. Na dodatek taka ładna...
Gdy dotarliśmy na statek cały czas wpatrywała się w morze smutnym wzrokiem. Jakby  coś wspominała, lub rozmyślała nad czymś.



Hejka! jest nowy rozdział. Trochę mi to zajęło, ale udało się. Opowieść będzie się coraz bardziej rozkręcać więc i rozdziały będą dłuższe.
Pozdrawiam Ulqliora. :)