-Yo Lucy, jak było na misji?-zapytała Julie z uśmiechem.
-Nic ciekawego. Byłaś na jakiejś misji?
-Na jednej-westchnęła dziewczyna. Usiadłam obok i zaczęłam się jej uważnie przyglądać.
-Dlaczego? Wyglądasz na znudzoną.
-Bo mi się nudzi, ale Natsu gdzieś wybył i od czasu powrotu siedzi w domu.
-No a Gray?-Szatynka spojrzała na mnie spode łba
-Chcesz żebym naraziła się na gniew Juvii?-pokręciłam głową śmiejąc się.
-Skoro tak to może pójdziemy odwiedzić Natsu?
-Spoko-mruknęła Yourizirou wstając, zrobiłam to samo i ruszyłyśmy w stronę wyjścia.
<tymczasem Natsu...>
-Natsu wstań w końcu, to się robi niezdrowe-żalił się Happy.
-Jeśli chcesz rybę to sobie złów- mruknął Salamander leżący na hamaku.
-W takim razie idę- powiedział szczęśliwy kot wylatując z domu. Natsu zaś zaczął rozmyślać.
"-Jej moce odpowiadają zdolnością pewnego smoka, który zginął wiele lat temu-powiedziała
Poluchka
-A dokładniej?-dopytywał Natsu
-Garudantii, Smoka..."
-Natsu!-usłyszał wołanie znajomej dziewczyny.
-Możesz wejść Lucy!-zawołał nie ruszając się z miejsca.
-Natsu coś ci je...ałł- blondynka pisnęła upadając na podłogę.
-Lucy nic ci nie jest!- zawołali Julie i Natsu podbiegając do poszkodowanej. Pomogli wstać blondynce i posadzili ją na kanapę.
-Nie, a z tobą co? Czemu nie wychodzisz z domu?
-Bo...Ja.. Po prostu myślałem.
-Widocznie zbyt intensywnie skoro nie mogłeś wyjść z domu-zaśmiała się Julie, a Lucy przyłączyła się do śmiechu.
-Wiesz co Jo, ja już cię więcej nie nauczę. Idź poproś Gajjela o pomoc.
-Co? Zaraz, zaraz, przecież i tak się nie zgodzi!
-W takim wypadku powiedz, że spodziewałem się tego po takim słabeuszu jak on.
-Ach...Dobra, spoko. No to idę-powiedziała szatynka zamykając za sobą drzwi.
-I po coś ją spławił?-westchnęła Lucy.
-Byłem ostatnio u Poluchy.
-P-Po co?
-Pamiętasz co się stało rok temu?
"Różowowłosy chłopak i blondynka szli lasem szukając największej i najgroźniejszej zabójczyni w całym Fiore. Zlecone zadanie było od samego króla dla wszystkich gildii, liczyło się tylko złapanie Julie Yourizrou, która przebywała w lesie niedaleko Magnolii.
Natsu usłyszał szelest i nakazał Lucy schować się w krzakach, sam postąpił podobnie. Salamander miał racje, chwile potem minęły ich dziewczyna idealnie pasujące do opisu, ale dlaczego dwie? Natsu nie zastanawiając się zbytnio wyskoczył z krzaków i zaatakował panny Rykiem Ognistego Smoka. Obie jednak zdążyły uchronić się przed natarciem, lecz Dragnell dostrzegał różnice między nimi. Wyglądały podobnie i były tak samo zbudowane, lecz coś sprawiało, że wyglądały zupełnie inaczej. Jedna miała krótko ścięte potargane włosy, ciemny i agresywny makijaż oraz ciemnie ubranie zabójcy. Druga natomiast miała długie, lśniące włosy związane w wysoka kitkę, delikatny makijaż, a ubrana była w luźną bluzkę z krótkim rękawkiem i jeansy. Jedna stała gotowa do walki, druga była siedziała na ziemi przerażona.
Lucy podeszła do Natsu uderzając go w głowę.
-Co ty sobie myślisz? Chciałeś je spalić?!
-Przepraszam...-wyjąkał chłopak.
-Kim jesteście?-doszedł do nich głos jednej z dziewczyn.
-Jesteśmy magami Fairy Tail, mamy za zadanie cię pojmać-wytłumaczyła Lucy poważnym tonem, a Natsu zauważył jak (siedząca) dziewczyna wpatruje się w niego zaskoczona i przerażona zarazem. W pewnej chwili skuliła się jeszcze bardziej i złapała za głowę potrząsając nią. Druga nachyliła się ku niej i położyła jej rękę na ramieniu. Ta zaś spojrzała na nią, miała łzy w oczach lecz lekko się uśmiechnęła.
-Nie pójdę z wami- powiedziała krótkowłosa.
-W takim razie pora na rozwiązanie siłowe- Natsu zacisnął pięści i po chwili dwójka rzuciła się na siebie. Lucy stała i przyglądała się walce gotowa wesprzeć przyjaciela, ale długowłosa szatynka odsunęła się jeszcze bardziej przerażona. Zabójczyni spojrzała zmartwiona na swoją towarzyszkę i właśnie w tej chwili atak zadany przez Natsu ją dosięgnął. Dziewczyna odleciała kawałek dalej, a długo włosa do niej podbiegła. Lucy zauważyła jak po jej policzkach spływają łzy, a zabójczyni coś do niej mówi siadając. W tejże chwili (ta przerażona) potrząsa głową i przytula ją do siebie, następnie stając naprzeciwko Natsu.
-Za wszelką cenę będę chronić przyjaciół-powiedziała i wtedy zaczeła od niej dochodzić dziwna energia, podobna do tej Salamansra tyle, że silniejsza. Jej włosy rozplotły się i uniosły ku górze, a na skórze zaczęły pojawiać się symbole.
-S-Smocza Siła?-wydusił z siebie Natsu wpatrując się w szatynkę której oczy straciły blask, jakby była w transie. W tej chwili dziewczyna natarła na Smoczego Zabójce. Natsu ledwo mógł uchronić się przed jej atakami lecz gdy miała zadać ostateczny cios stanęła w bezruchu. Symbole zaczęły znikać z jaj ciała, włosy się opuściła, a ona sama upadła na ziemie.
-JULIE!-wrzasnęła krótkowłosa szatynka i podbiegła do towarzyszki przytulając ją.-Nie rób mi tego-zaszlochała. W sercu Lucy coś pękło podeszła do zabójczyni i położyła jej dłoń na ramieniu.
-Pomożemy jej. W tym lesie mieszka pewna...kobieta. Ona jej pomoże.
-D-Dziękuję.
-Dobra, zaniosę ją tam- powiedział Dragnell biorąc zemdlałą na ręce.-Ruszamy.
Gdy dotarli do domu Poluchy kobieta zmierzyła szatynka wzrokiem.
-Czy jedna z was jest z Edolas?
-Tak.
-Cóż, jest pewien sposób by ją uratować, ale ktoś musi oddać do tego swoje życie.
-Zrobie to. Ona chciała mnie chronić dlatego to się stało, więc teraz ja chcę ochronić ją.
-Dobrze- westchnęła kobieta. Po wszystkim Julie była w stanie poruszać się i mówić, lecz jej świadomość nie powróciła.
-Co musimy zrobić by znów była normalna Polucho?-zapytała Hatophilia.
-Ona musi wrócić do Edolas, wtedy odzyska świadomość..."
-Nie da się zapomnieć naszego pierwszego spotkania z Julie-powiedziała Lucy.
Hejka!
Przepraszam, ze tak zalegałam z tym rozdziałem,
ale chciałam to jakoś sensownie ułożyć,
a jednocześnie nie zdradzać wam
całej prawdy o przeszłości Julie.
Pozdrawiam wszystkich.
Autorka.