Od rzec dni Julie trenowała z Gajeel'em. Dnień w dzień, od rana do nocy.
-Jak ja jej zazdroszczę-westchnęła Levi przyglądając się parze walczących.
-Czego?-zapytała Lucy stojąca obok niebieskowłosej.
-No więc...
-Dobra, dobra nie kończ Wiem, że wolała byś ten czas spędzić sam na sam z Gajeel'em...
-Nie, to nie tak!
-...I to najlepiej w jakimś odludnym, romantycznym miejscu, ale jak widzisz w tej chwili jest zajęty swoją wypukłą uczennicą.
-Lu-chan! To było podłe, nie jestem aż taką deską!
-Nie powiedziałam tego, ale skoro już się do tego przyznajesz- roześmiała się blondynka.
-A ci nadal trenują?- usłyszały znajomy głos.
-Tak-wytłumaczyła MCgarden.
-Szkoda, chciałem iść z wami na ryby.
-Nie marudź Natsu, to ty jej to zaproponowałeś-oburzyła się Lucy.
-Jak to się stało? Myślałem, że jej odmówi.
-Z początku odmówił, ale potem...
"-Nie.
-Dlaczego?
-Bo mi się nie chce.
-Pff...Faktycznie jesteś cienias..-mruknęła Julie.
-Co żeś powiedziała?!-wniósł się Gajeel.
-Nic takiego, po prostu myślę, że Natsu miał racje mówiąc, że jesteś leniwym, słabym cykorem.
-Ty...Dobra, zgadzam się na ten cały trening i pokarze ci że się myliłaś.
-Mnie pasuje."
-...Jakoś tak-skończyła opowieść Levi.
-Aha...-westchnął Dragnell spoglądając na walczących.
<Julie>
Z początku walczyłam z Gajeel'em jak równy z równym, ale teraz ledwo nadążałam blokować jego ataki. Był jak dzikie zwierze. Agresywny, nieobliczalny i bardzo silny. Atakował raz za razem, bez przerwy, a moje siły zaczynały się już wyczerpywać.
-I co, już tak nie kozakujesz no nie?- zaszydził Smoczy Zabójca.
-Hej, to nie było mi...!
-Mam cie!- wrzasnął czerwonooki. ~Zrobił to celowo, chciał mnie rozproszyć~ pomyślałam rozkładając stalowe skrzydła. ~Wow, nie wiedziałam, że tak umiem~Gajeel wyglądał na wkurzonego, ale po chwili uśmiechnął się złowieszczo i wgryzł w moje skrzydło.
-To boli idioto!- wrzasnęłam rzucając nim o ziemię i chowając skrzydła.
-Dobrze zrobiłaś rozkładając skrzydła. Dałaś mi okazje aby się najeść- powiedział Redfox.
-Ty...- syknęłam szykując się do kolejnego ataku. Tym razem uprzedziłam czarnowłosego i złapałam jego rękę zanim mnie trafił. Uśmiechnęłam się i wgryzłam w stal, gdy tylko odgryzłam kawałek puściłam jego rękę.
-To było za twoje- zaśmiałam się.
-Ty...TO BOLAŁO TY BACHORZE!
-TY TEŻ MNIE UGRYZŁEŚ, NIE PAMIĘTASZ?! Zaraz...
-Chwila czy ty....
-Zjadłaś stal!!!!
-Zjadłam stal!!!-wrzasnęliśmy zdziwieni.
-Hej Jo!-usłyszałam głos Natsu.-Chodź tu, muszę cię gdzieś zaprowadzić!
-Po co? Gdzie?-zapytałam podchodząc co różowowłosego.
-Do znajomej, z Edoras.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz